niedziela, 1 września 2013

Rozdział 11




Pomyślałam sobie, że to będzie może jakiś miły akcent na zakończenie wakacji, haha :)
Wracam po ponad 3 miesiącach. Brak weny, totalny brak weny. Tak, znowu przepraszam :/
Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej! Chociaż w sumie 3 klasa chyba jest najtrudniejsza, ale jakoś damy radę!
Dzięki Eliza za napisanie kawałka, jak zwykle i  Wam, że jeszcze ze mną jesteście, miłego czytania :)



.........................................................................................................................................





*Oczami Sue*

Dave skręcił w ślepą uliczkę, a ja natychmiast wzdrygnęłam się. Zaczęłam rozglądać się, czy przypadkiem nie ma innej drogi ucieczki niż ta, którą tu przyszliśmy. Moje przemyślenia przerwał ciemnoskóry, który począł obcałowywać moją szyję. Odepchnęłam go od siebie, ale na marne. Był ode mnie ze trzy razy silniejszy. Łzy napłynęły mi do oczu. Zaczęłam się szarpać, kopać i na dodatek krzyczeć, prosząc o jakąkolwiek pomoc. Niestety żadna nie nadeszła, a przynajmniej na razie.  Nie poddam się- powtarzałam sobie w duchu. Nagle coś przed nami świsnęło i Dave natychmiast odskoczył jak poparzony. Skorzystałam z sytuacji i pobiegłam przed siebie, nie przestając krzyczeć. Potknęłam się o coś i upadłam z hukiem na mokrą ziemię. Coś strzeliło i poczułam ból, który przyćmił mi obraz. Słyszałam za sobą odgłos butów. Wiedziałam co mnie zaraz czeka. Dotknęłam lewą dłonią kostki. Była napuchnięta i strasznie bolała. W pewnym momencie poczułam silne szarpnięcie.
- Widzisz! Gdybyś była grzeczna, nic by się nie stało- warknął mężczyzna.
Zaszlochałam głośno, czując szorstką ścianę napierającą na moje plecy. Ściągnął mi spodenki  i włożył rękę pod koszulkę. Czułam się okropnie. Przecież ten wieczór miał inaczej wyglądać. Ufałam Davowi. Byłam pewna, że nie zrobi mi nigdy krzywdy. Jednak myliłam się i to bardzo. Nic go nie usprawiedliwiało, nawet to, że był pijany.  Znowu odepchnęłam go od siebie, ale od razu tego pożałowałam, bo w tym samym momencie on kopnął mnie w bolącą kostkę. Krzyknęłam przeraźliwie.
- Teraz bądź spokojna, bo inaczej źle się to dla ciebie skończy- wycedził przez zęby i usłyszałam odgłos rozpinającego się rozporka i łzy na nowo spływały po moich policzkach. Rzeczywiście pomogło, bo przestałam  się szarpać. Po cichu  łkałam i trzęsłam się z zimna. Kiedy jego ręka niebezpiecznie szła w dół, usłyszałam czyjś krzyk.
- Zostaw ją!- automatycznie odwróciłam się i ku wielkiej uldze okazało się, że był to Louis. Chyba jeszcze nigdy nie cieszyłam się z jego widoku, tak jak wtedy. Dave rozzłoszczony puścił mnie, a ja upadłam na prawdopodobnie skręconą kostkę i syknęłam. Louis chciał niemo dać mi do zrozumienia, żebym uciekała, ale zważywszy na mój stan, odpuścił sobie. Podszedł pewnym krokiem do Devina i wymierzył mu cios w twarz. Jeden, drugi, aż w końcu jego ciosy przybrały na sile. Popadł w szał. Resztką sił zabrałam go od krwawiącego mężczyzny i pogładziłam czule jego policzki.
- Już, uspokój się Lou. Już po wszystkim. Dziękuję, ocaliłeś mi życie. Przysunęłam się do niego i lekko ucałowałam jego spierzchnięte wargi, po czym mocno się w niego wtuliłam. Louis spojrzał mi w oczy i wytarł samotną łzę na moim policzku.
- Chodź, trzeba cię zabrać do szpitala- wziął mnie na ręce i wyszliśmy z uliczki. Kątem oka spostrzegłam, że Dave się budzi, ale nie obchodziło mnie to. Najważniejsze, że był tu ze mną Louis. Mój Louis.

***

-Wyniki zdjęcia rentgenowskiego Pani nogi i dodatkowe zbadanie jej wykazały, że z kończyną jest wszystko w porządku. Żadnego złamania nie ma, lecz staw skokowy jest zwichnięty. Uszkodzenie więzadeł wymaga nastawienia, co przy okazji zrobiłem wcześniej. - Mówił do mnie lekarz. - Zaraz jeszcze w celu usztywnienia kostki założę Pani bandaż elastyczny. Myślę, że maksymalnie po miesiącu ból powinien ustąpić. Jednak kiedy to się nie stanie, lub ból będzie tylko narastał proszę się ponownie do mnie zgłosić. - uśmiechnął się. - Zaraz wrócę, nie ruszaj się z miejsca. - wyszedł, a ja tak jak nakazał starałam się pozostać dokładnie w tym miejscu co jestem. Po chwili drzwi do sali uchyliły się, a zza nich wyłoniła się brązowa czupryna Louis'a.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-Na szczęście tylko skręcenie, dobrze że w porę uratował mnie Louis Superman Tomlinson. Myślę jednak, że powinieneś zapytać się o to Dave’a. - odpowiedziałam, na co chłopak zaśmiał się pod nosem. -A tak swoją drogą, to gdzie jest Harry i Emma? Mam tylko nadzieję, że nie popsułam wam zabawy.
-Nie bój się, tym razem o nich nie zapomniałem. - uniósł kąciki swoich ust lekko do góry.
-Mam jeszcze jedno pytanie...-zawachalam się.
-Wal...
-Zastanawia mnie to, jak znalazłeś akurat tam, gdzie coś się działo? Wiesz o co mi chodzi. - poczułam na sobie wzrok Louis'a.
-Przechodziłem obok, usłyszałem krzyk i po sprawie. - powiedział, jednak ja nie byłam do końca pewna czy to prawda, więc spojrzałam na niego dając mu to do zrozumienia.
-No dobra, od samego początku nie byłem przekonany co do tego całego Dave'a. To raz. Dwa - co miałem robić w klubie bez ciebie? A trzy... Harry mi kazał!
-Harry?! - zdziwiłam się, brunet pokiwał głową na potwierdzenie.- Powinnam was ochrzanić za to, że traktujecie mnie jak dziecko i takie tam, ale w takim wypadku to chyba poprostu bardzo podziękuję. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła. - wyciągnęłam obie ręce w stronę bruneta, a ten wolnym krokiem podszedł i mogłam wtulić się w niego dzisiaj już któryś raz. W tym momencie w drzwiach ponownie ujrzałam doktora. Kiedy nas zobaczył posłał w naszą stronę ciepły uśmiech, a Louis powrócił na swoje poprzednie miejsce. Lekarz nałożył mi bandaż, dał swoją wizytówkę i mogliśmy wychodzić.
Co oczywiste Tomlinson nie byłby tym prawdziwym Tomlinsonem gdyby nie zachował się jak „gentelmen” i nie wziął mnie na ręce. Przecież nie jestem jakąś kaleką, żebym nie umiała chodzić. No ale jemu przeciwstawić się nie dało. Zaniósł mnie pod sam samochód (nadal mu się dziwię, jak mnie udźwignął ale o tym pomyślę kiedy indziej). Usiadłam na przednim siedzeniu i pojechaliśmy zobaczyć, co się dzieje z Harry'm i Emmą.  Po chwili Louis stał przed klubem rozmawiając przez telefon z loczkiem. Zdziwiło mnie to, że szybko wrócił samochodu.
-Poszli razem do Styles’a. Zaproponował mi, żebyśmy do nich dołączyli, ale odmówiłem. Lepiej im nie przeszkadzać. - zaśmiał się. - Tak więc zostają nam dwie opcje. Z racji tego, że jest już późno mogę cię odwieźć do domu, albo przenocujesz u mnie. Wybieraj.
-Wiesz, że z chęcią zostałabym u ciebie, ale jestem strasznie zmęczona i muszę jakoś wytłumaczyć mamie to. - pokazałam mu moją nogę.
-Znam adres. - powiedział i uśmiechnął się w moją stronę.

***

-Gdzie jesteśmy? - zapytałam.
-No jak to gdzie? Jak zwykle w idealnym miejscu, o idealnej porze. Wcześniej mówiłaś, że jesteś głodna. Odbiorę tylko zamówienie, wsiadam z powrotem i jedziemy. – wyjął kluczyki i odszedł. Jakieś 5 minut siedziałam w samochodzie koło KFC i czekałam na niego. Dziwnie się czułam widząc, co on robi. Nie jestem przyzwyczajona do odczuwania takich emocji, ponieważ nigdy jakoś szczególnie nie przywiązywałam do tego wagi. Przy nim czułam się poprostu... bezpiecznie?
-Wiesz, że mogłam zjeść cokolwiek w domu? - powiedziałam, kiedy już brunet usiadł za kierownicą.
-Wiem, ale chciałem, żebyś chociaż pod jednym względem zapamiętała dobrze ten dzień. - w tym momencie przypomniała mi się sytuacja z przed kilku godzin... Dave. Nadal nie mogę uwierzyć, że zrobił coś takiego. nigdy bym się tego po nim nie spodziewała. Z moich oczu ponownie już dzisiejszego dnia wypłynęło kilka łez.
-Sue, ja nie chciałem... - posmutniał. - To wszystko przeze mnie, przepraszam. - Złapał się za głowę.
-Za co? Za to, że byłam taka głupia i nieumyślna i poszłam z nim? To raczej moja wina. Nie powinnam była mu ufać. Więc przestań się obwiniać. Przepraszam, że Ciebie wcześniej nie słuchałam, jak mnie przed nim przestrzegałeś.
-Wiesz, miało być inaczej. Zwykły wieczór ze znajomymi. A wyszło... – zastanowił się chwilę. – Jak zwykle. Czy chociaż jedna rzecz mogłaby być tego dnia pozytywna? – zapytał, na co uniosłam lekko brwi do góry. Nie wiedziałam zbytnio o co mu chodzi.
  Przez następne kilka sekund widziałam, jak zbliża do mnie swoją twarz. W pewniej chwili poczułam, jak delikatnie musną moje usta. Minęła chwila, zanim spostrzegłam że siedzę w samochodzie nie odzywając się, udając jakąś niemowę. Bez większych problemów odpięłam pas, wyszłam i ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu. Nie wiem czemu to zrobiłam, przecież to już druga taka sama sytuacja tego wieczoru. Myślę jednak, że to wszystko mnie chyba przerasta. Niezauważalnie przemknęłam się do swojego pokoju i kiedy już chciałam się rzucić na wymarzone łóżko, zobaczyłam na nim wyraźnie zdenerwowaną Emmę. Co ona robi tutaj o tej porze? – pomyślałam.

10 komentarzy:

  1. ooo jak super,że wróciłaś.Ciesze się bardzo.Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. oamoamamoamo Louis ♥
    omamoamamoam Sue ♥
    moamoamoamoao czekam z niecierpliwością na next ! ♥

    * Zapraszam do mnie ♥
    http://livenothingisspeciallysuitable.blogspot.com/
    ( Chanel jest córką adwokata wynajętego przez Paula , poniważ Harry stwarza coraz większe problemy .
    ( Zayn , Harry)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dave to świnia. Nie wyobrażam sobie jak Louis go bił. Wybacz, ale to była najśmieszniejsza scena w całym tym rozdziale. Mały Lou naparza trzykrotnie większego kolesia.
    Szkoda, że Sue tak zareagowała na pocałunek z Lou. To było takie awwwwwww....
    Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział. tymczasem zapraszam do siebie. Mam nadzieję, że zostawisz po sobie jakiś ślad.
    http://broken-frame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy kolejny rozdział ? Ale tak poza tym to rozdział jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rebecca w dzieciństwie straciła rodziców w wypadku samochodowym. Trafia do sierocińca. Sprawia wiele problemów. Nie raz trafia do szpitala przez próby samobójcze. Po paru latach w sierocińcu zjawia się rodzina Tomlinsonów. Od razu adoptowali małą Rebecce. Wszystko mniej więcej się układa. Jej mama jest biznesmenką, a ojciec policjantem który za wszelką cenę chce dopaśc jednego kryminalistę. Ona myśli że jest ich jedyną córką. Dopiero w wieku 19 lat powoli dowiaduję się prawdy. Co sie stanie gdy dowie się że najgorszy kryminalista, Louis , to jej przyszywany brat, a ona zamieszkuje w jego pokoju? Louis zrzuca na nią wiele problemów. A co jeżeli ona się w nim zakocha?
    Zapraszam !
    http://this-bloodless-battle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. Informuję cię, żew zostałaś nominowana do liebster Awards. Więcej informacji na http://freehugs-loveforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. [Naprawdę przepraszam za SPAM ale każdy kiedyś zaczynał prawda?]

    Caroline to samotna dziewczyna, któa jest przyrodnią siostra Niall'a. Harry to chłopak z najsłynniejszego boysbandu na świecie. "Nigdy nie zostawiajcie ich samych w jenym pokoju, bo mogą tego nie przeżyć." Jednak niektóre wydarzenia zmieniają ludzi i uświadamiają niektóre rzeczy. Poznaj ich historię. Historię pełną uczuć. Nieświadomych uczuć...
    Zapraszam - feeling-between-us-1d.blogspot.com
    zwiastun - http://www.youtube.com/watch?v=8Km4_hdnC8Y

    Jeszcze raz przepraszam za Spam i za to ze pod postem ale nie znalazłam zakładki

    OdpowiedzUsuń
  8. super opowiadanie, zapraszam na tłumaczenie zagranicznego ff o harrym http://tlumaczenie-unbroken.blogspot.com/ liczę na szczery komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. SUPER! Zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania mojego bloga!

    http://i-want-you-to-stay-one-direction-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na kolejny! :3
    -
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/
    -
    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń