niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 8.




*Oczami Niall’a*

 Wciąż nie czułem się dobrze. Chciało mi się wymiotować i kręciło mi się w głowie. Dr. Evans pół godziny temu powiedział, że niedługo powinienem już wiedzieć, czy coś mi dolega. Chciałem, by przyszedł jak najszybciej. Nie dam rady dłużej myśleć o Zaynie. Potrzebuję czegoś nowego, czegoś innego, czym będę mógł się zadręczać. Ku mojemu zdziwieniu w sali ciągle brakowało Sue i Harry’ego. Nie licząc oczywiście mulata. Liam rozmawia z Emm na nieznane mi tematy, a Louis siedzi koło ciemnoskórego mięśniaka i co chwilę mierzy go wzrokiem. Ciągle zastanawia mnie to, czemu tak właściwie on tu jest. Jak zwykle. Chyba tylko ja nic nie wiem.
-Dziękuje Dave.– odezwał się nagle Tomlinson.
-Co? Za co? – mówił jakby wyrwany z jakiegoś transu. – Aaa za to, że podwiozłem dziewczyny tak? – na co brunet tylko pokiwał głową. – Nie ma za co, czysta przyjemność. – widziałem jak Lou jeszcze bardziej poczerwieniał ze złości.
Usłyszałem czyjeś kroki, ktoś się zbliżał do sali. Nagle zza drzwi wyłoniła się łysa głowa Dr. Evans’a.

- Witaj Niall!- odezwał się po chwili.
- Dzień dobry- mruknąłem.
- Jak samopoczucie?- zapytał.
- Mogło być lepiej. Głowa mi pęka i jest mi nie dobrze- odpowiedziałem.- Ma pan dla mnie dobre wiadomości?
- Właściwie to nie.- przestraszyłem się. Lekarz widząc moją minę od razu dodał- Chodzi mi o to, że nie wiemy dokładnie co ci jest. Mamy przypuszczenia, ale to tylko gdybanie. Chcę zrobić ostatnie badanie, żeby potwierdzić moją tezę. 
- A jakie to?- spytałem z ciekawości.
- Trzeba będzie ci pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy i go zbadać.- powiedział dr Evans.
- Co?!- ze zdenerwowania podniosłem się z łóżka, lecz nieumiejętnie. W końcu nie miałem czucia w nogach.- Ale to aż tak ze mną źle? - zaśmiałem się gorączkowo.
- Niall posłuchaj, podejrzewamy, że masz zapalenie mózgu. Wszystkie objawy pasują, ale bez tego badania nie możemy podjąć leczenia. - nic już nie powiedziałem, patrzyłem się tępo w ścianę. 
- Czy ja mogę umrzeć?- zapytałem drżącym głosem.
- Panie Horan niech pan nie będzie taki pesymistyczny, na każdą chorobę można umrzeć.- uśmiechnął się ciepło. 
- Rozumiem, ale jak mogłem zachorować na to?- dopytywałem.
- Wydaje nam się, że może to być wywołane wirusem opryszczki pospolitej, ale powiem panu, że zachorowalność to dwa przypadki na milion.
- Na prawdę?- załamałem się.
- Tak niestety, więc nie wiem jakim cudem pan to złapał, ale różne przypadki chodzą po ludziach. -rzekł.
- Czy po leczeniu mogę być niesprawny fizycznie jak teraz?- wskazałem na nogi, którymi nie mogłem ruszać.
- Jeżeli rzeczywiście okaże się, że to opryszczkowe zapalenie mózgu to tak. Większość przeżywających ma długotrwałe upośledzenie motoryczne i fizyczne.- lekarz usiadł przy mnie na łóżku i pocieszył gestem.
- W takim razie po co mam żyć?- spojrzałem na niego ze łzami w oczach.
- Proszę cię nie mów tak. Większość ma problemy, ale po rehabilitacji one zanikają i żyją tak jak przed chorobą. Najważniejsze mieć wsparcie ze strony rodziny jak i przyjaciół.- przytaknąłem.- Na razie muszę iść. Po południu zrobimy ci badanie.

Kiedy było już po wszystkim do sali weszła jakby nigdy nic Sue z Zayn’em i Harry’m. Co jak co, ale tego pierwszego w tej chwili tym bardziej nie chciałem widzieć. Co on sobie w ogóle myśli? Że ja będę czekał na to, kiedy on da mi w końcu odpowiedź, czy mnie kocha? To jakaś łaska jest? Nie będę go do niczego zmuszał, woli dziewczyny... to dobrze. Będzie miał jednego geja mniej z głowy. Ale niech mi przynajmniej o sobie ciągle nie przypomina.  Mam go po dziurki w nosie.
-Niall? – spytał ze zdziwieniem Malik – Ty płaczesz? Bo wiesz... – złapał się za głowę jakby nie widział co ma powiedzieć.
-Nie chcę mi się z tobą rozmawiać, więc możesz się zamknąć albo po prostu wyjść. – oznajmiłem.
-Przestań – nakazała Sue. -  Daj mu chociaż pięć minut.
-Obawiam się, że to nie jest dobry moment na jakiekolwiek wyznania. Pan Horan właśnie dowiedział się o podejrzeniu choroby. Potrzebuje spokoju i odpoczynku. Jak skończycie rozmawiać to wyjdźcie na chwilkę za drzwi, muszę wam coś powiedzieć. Ale przypominam, macie pięć minut. – Dr. Evans pokiwał jeszcze palcem na znak ostrożności i wyszedł.
-Mów. – wyszeptałem do Zayn’a
-No bo...no tego.. Ja chciałem.. 
-Jezu, Malik ile jeszcze mamy czekać?! – pospieszała go Sue.
-Dobrze, już dobrze... Nie krzyczcie! Ja po prostu przyszedłem przeprosić. Wiem, znowu zawaliłem, ale taki już jestem. Znasz mnie. Zawsze coś spieprzę. Ta dziewczyna nic nie znaczy. Mogę ją nazwać dziwką? Myślę, że tak. Tak strasznie przepraszam... Kocham cię. – wyszeptał. 
-Jasne, może mi jeszcze powiesz, że nic nie znaczy dla ciebie to, że ja już tak dłużej nie chcę. – powiedziałem cicho z nadzieją, że nikt nie usłyszy.
-Widzisz Sue? Mówiłem, że to nic nie da! – wykrzyknął Mulat i wyszedł za drzwi, na co rozpłakałem się jeszcze bardziej. Nie wiedziałem już co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony kocham go i chyba nie wytrzymam tutaj dłużej bez niego, a z drugiej skąd ja mam wiedzieć czy ta dziewczyna nie jest kimś więcej? Czy on nie mówi tego tylko dlatego, że tu leżę? Może przesadzam i powinienem to przyjąć normalnie? Może... Teraz już nawet wątpię w to, że Zayn jeszcze będzie próbował się pogodzić.


*Oczami Sue*

-Tak więc uważamy, że wykryliśmy u Niall'a opryszczkowe zapalenie mózgu.
- Co?!- prawie krzyknęłam.
- Spokojnie. Boże, widzę, że muszę dzisiaj wszystkich uspokajać. Na razie to nie jest pewne. Trzeba zrobić ostatnie badanie.
-Da się to wyleczyć? – spytałam.
-Jak prawie każdą chorobą. Oczywiście będzie to trudne i czasochłonne. Niall będzie potrzebować waszego wsparcia. Najważniejsze, żeby nie denerwował się.- na słowa doktora, od razu pomyślałam o Zaynie.
- Kiedy będzie wiadomo, co mu jest tak na prawdę?
- Jutro, może pojutrze.- lekarz odszedł, ale odwrócił się i dodał - Niall nie może trafić w śpiączkę, wtedy może być już na prawdę źle.

W tym momencie poczułam ogromne ukłucie w sercu. Moje ciało powoli zsuwało się po śliskich, białych ścianach szpitala. Nogi mi się ugięły, a rękoma złapałam twarz.
-No i zapomniałbym! Kolejna wizyta dopiero jutro. – dopowiedział Evans, po czym odszedł.
-Jasne, może już w ogóle nie będziemy mogli się z nim spotkać. – powiedziałam sarkastycznie.
-Jest dwudziesta. Chodźmy spać, a z samego rana już tu będziemy. – Dave próbował rozluźnić atmosferę.
-Nigdzie nie idę, ewentualnie możemy napić się gdzieś herbaty.
-Jak wolisz. – odpowiedział czarnoskóry.
-Emma, Harry, Zayn, Liam... Louis, idziecie? – spytałam.
-Taa.. – skrzywił się Tomlinson.
-Wiecie co? Ja może tutaj zostanę. Zayn? Ty chyba też powinieneś. – ogarnął się Liam, a Malik posłusznie usiadł na krześle przed salą.
-Jutro przyjdziemy. – stwierdziłam, po czym udało mi się jeszcze wymusić uśmiech w stronę Mulata.

***

-Jak się czujesz? – spytał mnie Dave kiedy już siedzieliśmy w Starbucks’ie, postawiliśmy jednak na coś słodkiego. Każdy zamówił sobie gorącą czekoladę.
-Ehh... Jak się czuję? Źle, beznadziejnie, okropnie, wszystko mi się miesza..
-Jesteś wykończona. – dokończył Harry.
-Tak, można tak powiedzieć. – zauważyłam, że Ebanks szuka czegoś po swoich kieszeniach.
-Kurde, zapomniałem telefonu! Sue, masz może?
-Ja nie, ale Louis pewnie tak. – odpowiedziałam, na co brunet niechętnie wyjął urządzenie ze swojego plecaka. Nawet nie mam pojęcia po co on go nosi i co w nim ma.
-Proszę. – wyrzucił z siebie Tommo i podał komórkę  Dave’owi, który odszedł kilka kroków dalej. Z oddali słyszałam tylko ‘Co? Ale jak to? Tak szybko? Nie dam rady? Pojutrze.’
-Do kogo dzwoniłeś? – dopytywałam się.
-Do trenera, powiedziałem mu że nie będzie mnie na następnym meczu. Nie moja wina, że go przełożyli na jutro. A tak poza tym to się trochę na mnie wydarł. Chociaż nie wiem po co miałbym tam iść, skoro prawie w ogóle nie gram, jak już to wchodzę na boisko tylko jak wygrywamy dużą ilością punktów, a w tym meczu raczej się nie uda. – powiedział lekko śmiejąc się przy swojej końcówce wypowiedzi.
-No tak, gramy z Chicago Bulls, rozmiotą nas. – dołączył się Louis. – A ty ruda w takim razie nie musisz iść do pracy?
-Tomlinson! Nienawidzę, jak ktoś tak do mnie mówi, jeszcze raz i pożałujesz! 
-Przeproś. – nakazał Harry.
-Dobrze już dobrze, sory Suuuuuue. – specjalnie przeciągnął i na przeprosiny lekko pocałował mnie w czubek głowy. – Przepraszam za wszystko. – wyszeptał tak, abym tylko ja usłyszała. Na znak zgody wtuliłam się w jego lewe ramię.
-Widzę, że wszystko wraca powoli do normy! – ucieszył się loczek, a ja mimowlnie uśmeichnęłam się.
-Skoro jutro i tak znowu mamy się razem spotkać u Niall’a, to..
-Widzę, że bardzo się cieszysz. – powiedziałam z nutką ironii.
-Daj mi dokończyć. Może pójdziemy wszyscy przenocować do mnie? – nie powiem, zdziwiłam się taką propozycją z jego strony, ale skoro już zaprosił to chyba zdaje sobie sprawę z tego, że jest z nami Dave, a ja go nie zostawię.
-Idziesz  koszykarzu? – spytał się Lou.
-Dołączę jutro i tak muszę jakoś porozmawiać z trenerem, bo w końcu może kiedyś wpuści mnie jeszcze na to boisko. – uśmiechnął się wysoki.
-To my lecimy, jak będziesz chciał, to jutro o 10 u Niall’a. – powiedział Tomlinson, pożegnaliśmy się jeszcze z Dave’m i ruszyliśmy.

***

 Jakieś pół nocy przez nasz nienajlepszy humor oglądaliśmy przeróżne filmy. W pamięci pozostał mi ‘Titanic’, nawet pod koniec razem z Harry’m popłakałam się. Dobrze, że koło nas był Lou, tak on to potrafi przytulać. Kiedy już obydwoje zasypialiśmy, loczek poszedł po dmuchany materac i dwie kołdry. Mogę się założyć, że celowo wziął taką ilość... Widać, że często tutaj bywa, ponieważ bez pytania znalazł wszystko. Myślał chyba, że będzie miał całą dla siebie? Oj to się grubo mylił. Jedną biorę ja, a z drugą mogą sobie robić co chcą.
 Pompowanie materaca przebiegało dość zabawnie, Styles siedział na kolanach i męczył się ciągłym naciskaniem na pompkę, a ten drugi stał obok niego z jedną nogą na plecach Harry’ego. Ja ‘dyrygowałam’ tym wszystkim. Zaraz po skończeniu Louis  przyniósł mi swoją koszulkę i dresy, przebrałam się, po czym rzuciłam się na moje tymczasowe łóżko. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i zasnęłam.


.......................................


Hej, mam dzisiaj kilka ważnych spraw :)
Po pierwsze to chciałabym bardzo podziękować za zrobienie szablonu, mi bardzo się podoba, piszecie w komentarzach co Wy o nim sądzicie ;> A w wolnej chwili zapraszam do pooglądania, albo zamówienia szablonu na szablony1kierunkowe.blogspot.com 
Po drugie to jak widzicie dodałam nowe zakładki, od teraz możecie zadawać pytania mi i bohaterom bloga! ;)   ---> ask
Po trzecie jest też zakładka 'Informowani.' , pewnie wiecie o co chodzi, więc jak ktoś chce być powiadamiany o nowym rozdziale, niech napisze to w komentarzu :)
+Dziękuję za 2000 wyświetleń, jesteście wielcy! <3

Eliza: W sumie chciałam tylko powiedzieć, że znowu pisałam o chorobie Niall'a. Możecie się przyzwyczaić, że będę pisać o niej i o Ziall'u. Tym razem Ziall'a pisała Zuzia, bo nudziło jej się na biwaku. Mam tylko nadzieję, że wszystko ogarniacie. Te choroby itd. PS Zuzia nic nie wie <3









6 komentarzy:

  1. Super rozdział i szablon i wgl cały blog <3
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział

    Pozdrawiam ;x

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu zakochałam się w tym opowiadaniu! <3333 Świetnie piszesz wgl. <333
    Kocham Kocham Kocham i z niecierpliwością czekam na następny rozdział <3

    ps. zapraszam do siebie http://thestoryaboutusandonedirection.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę dziwnie się czuje czytając o Ziallu , ponieważ z reguły nie czytam bromance , ale twoja historia wkręca. W ogóle jaram się po pierwszy raz widzę bohaterkę , która ma tak sama na imię jak ja *.*
    Czekam na nn :D
    Zapraszam do siebie
    http://noteverythingisperfect19.blogspot.com/ ( W skrócie zbuntowana księżniczka UK )

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam! Nareszcie znalazłam czas (dziękuję za matury). Blog wciąga i to jak, ale rozdziały króciutkie. W każdym razie bardzo podoba mi się postać Em i chyba z nią się najbardziej utorżsamiam. Nie przepadam tutaj za Niallem, ale to przez to, że jest taką ciamciaramcią. Doszukałam się paru błędów, ale nie będę ci nimi głowy zawracać, bo nie przeszkadzają w czytaniu. Bardzo lubię tutaj za to Louisa. Jest właśnie taki, jaki facet powinien być. No to, czekam na kolejny i do napisania! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam cię/was serdecznie na dziesiąty rozdział na moim blogu i byłoby mi miło, gdybyś skomentowała :)
      http://letsworkthroughit.blogspot.com/

      Usuń
  5. Jest już pierwszy rozdział na i-wont-let-you-go.blogspot.com Zapraszam serdecznie i mam ogromną nadzieję, że się spodoba ;))

    OdpowiedzUsuń